Wdrożenie KSeF od 1 lutego 2026 roku przez średnie firmy handlowe i dystrybutorów to obecnie prawdziwy poligon doświadczalny. Te firmy, w przeciwieństwie do gigantów energetycznych, operują na ogromnej liczbie pozycji asortymentowych i setkach faktur dziennie, co przy obecnej niewydolności systemu logowania do KSeF tworzy zatory paraliżujące handel.
Dla dystrybutora każda minuta opóźnienia w wystawieniu faktury to opóźnienie w wyjeździe towaru z magazynu. Skoro faktura w KSeF musi zostać nadana i otrzymać numer identyfikacyjny, by proces był legalny, to przestoje serwerów rządowych oznaczają, że ciężarówki stoją na rampach. To generuje realne straty logistyczne i pretensje odbiorców, którzy nie mogą przyjąć towaru bez dokumentu.
Dodatkowym ciosem dla handlu jest brak pola na kody produktów (EAN/SKU) w strukturze e-faktury. Dystrybutorzy, którzy przez lata budowali automatyczne systemy przyjęć towaru, nagle zostali zmuszeni do ręcznego przepisywania danych lub tworzenia skomplikowanych nakładek informatycznych, bo KSeF „nie widzi” potrzeb magazynowych. To jest ta rzekoma „deregulacja” w praktyce – zamiast prościej, jest drożej i wolniej. Koszty wdrożenia dla średniej firmy, która musi dostosować swoje ERP do tych braków, idą w dziesiątki tysięcy złotych, a korzyści dla państwa są mizerne, bo 2 mld zł dodatkowych wpływów to kropla w morzu budżetu.
W tym chaosie https://ksefinbox.pl/ staje się niezbędnym narzędziem przetrwania dla klientów takich dystrybutorów. Sklepy i mniejsi odbiorcy, zamiast walczyć z systemem, by sprawdzić, czy hurtownia w końcu „wbiła” fakturę, dostają ją od razu na maila lub prosto do swojego księgowego. To pozwala utrzymać płynność płatności i uniknąć sytuacji, w której za tydzień okaże się, że prąd czy telefon zostaną wyłączone, bo faktura za nie utknęła gdzieś w cyfrowym niebycie.
Rządowa propaganda o uszczelnianiu systemu brzmi jak ponury żart, gdy widzi się, że karuzele VAT i tak kręcą się na fakturach zagranicznych, których KSeF nie dotyczy. Średnie firmy handlowe zostały obciążone kosztownym i dziurawym systemem, który zamiast pomagać w biznesie, rzuca kłody pod nogi na każdym etapie – od logowania po weryfikację towaru w magazynie.

